środa, 4 lutego 2015

7 żywieniowych grzechów głównych

Z motywacją do aktywności nie mam większego problemu. Szczególnie teraz, kiedy trafiłam do grupy kick-boxingowej, gdzie wzajemna motywacja dodatkowo napędza do działania (swoją drogą dzięki, Szpinakbo gdyby nie Twój post na fb, to w życiu bym się tam nie pojawiła :D).

Jest jednak pewien aspekt zdrowego życia, którego całkowite wprowadzenie idzie mi opornie. Chodzi oczywiście o odżywianie. Robienie planowanej formy bez odpowiedniego jedzenia większego sensu nie ma, dlatego czas na spowiedź i obiecanie poprawy ;)

Mieć czy być? ;)

Oto 7 moich żywieniowych grzechów głównych:

1. Nieregularne jedzenie
Przez naukę do egzaminów strasznie rozregulowałam swój układ pokarmowy. Kiedyś upominał się o posiłek idealnie co 3 godziny, obecnie często coś jem, mimo że większego głodu nie odczuwam.

2. Słodycze
To zdecydowanie mój największy wróg. Jestem w stanie z wielu rzeczy zrezygnować, ale akurat one mnie wszędzie prześladują i przeważnie im ulegam. Próbowałam ograniczeń w stylu „raz na tydzień”, w moim przypadku to nic nie daje. Pozostaje całkowity detoks – to jedyna słuszna opcja.

3. Brak planu
Kreatywność w kuchni czasami lubi gdzieś wyparować. Bardzo często to prowadzi do grzechu piątego. Dlatego zamierzam robić tygodniowy jadłospis, abym z wyprzedzeniem wiedziała, co będę gotować.

4. Lenistwo
Lodówka praktycznie pusta, a ja zamiast zebrać swe szanowne cztery litery, podbieram coś niekoniecznie zdrowego z części lodówki faceta.

5. Jedzenie na mieście
Ogólnie nie mam nic przeciwko takim wyjściom, o ile wybieram coś zdrowego. Tylko weź tu przekonaj znajomych do wegetariańskiej/wegańskiej knajpy. Poza tym nie ukrywam, że portfel też mocno na tym cierpi. Dlatego jeżeli jedzenie poza domem, to tylko coś zdrowego i niezbyt często.

6. Zbyt mało wody
Aż wstyd się przyznać, że nadal nie opanowałam tak fundamentalnej zasady zdrowego żywienia :D

7. Podjadanie
Nawyk wyniesiony z domu, który pojawia się w trakcie sesji albo słodkiego lenistwa. Na szczęście sesja już prawie za mną, a innych zajęć planuję mieć dużo ;)

Trzymajcie się,
M.

sobota, 10 stycznia 2015

"Mięsożercy - globalne konsekwencje ludzkiego apetytu"

Wygospodaruj 50 minut ze swojego życia i obejrzyj ten dokument. Nie jest to pokazanie drastycznych scen z rzeźni, typowych dla reportażów poruszających kwestie etyczne jedzenia mięsa. Wbrew pozorom to do wielu osób bardzo często nie trafia: „Takie prawo natury”, „Od zawsze tak było”, „Człowiek przecież jeść musi, a na sałacie nie wyżyje”. Ten film dokumentalny skupia się na konsekwencjach zdrowotnych i ekonomicznych, które już dotkliwie dotknęły niektórych ludzi.


Dzieląc się z Wami tym dokumentem, chciałam przede wszystkim pokazać, jak ogromne konsekwencje pociąga za sobą dzisiejszy przemysł mięsny. Sama nie zdawałam sobie sprawy z ogromnej skali tego problemu.


Oczywiście nie namawiam nikogo do rezygnacji z mięsa. Zdaję sobie sprawę, że jest to niewyobrażalne dla wielu osób, szczególnie tych związanych ze sportem. Sama też wiem, że trudno będzie mi zrobić planowaną formę bez tego składnika w diecie. Chociaż nie ukrywam, że po obejrzeniu tego dokumentu trudno jest mi teraz spojrzeć na te napompowane piersi kurczaka w marketach. Ale będę szukać alternatywy i wiem, że ona istnieje, bo coraz częściej słyszy się o sportowcach wegetarianach czy też weganach.  

Trzymajcie się,
M.

sobota, 3 stycznia 2015

Moje MUST-READ w 2015

Książki lubiłam czytać od zawsze. Niestety też od zawsze zapominałam zapisywać polecanych mi tytułów czy też tych, na które natknęłam się gdzieś przez przypadek. Tym razem postanowiłam się zmobilizować i stworzyłam listę dziesięciu książek na 2015 – to takie moje MUST-READ J Ale nie ukrywam, że liczę na Wasze sugestie w komentarzach, bo na pewno na 10-ciu pozycjach w tym roku się nie skończy!

1. Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia, S. Collins
2. Igrzyska śmierci: Kosogłos, S. Collins

Najwyższy czas przeczytać pozostałe części tej genialnej trylogii. Mimo mojej wielkiej sympatii dla Jennifer Lawrence, którą uwielbiam oglądać na ekranie, wiem, że ekranizacja nie umywa się do książek. Po cichu liczę na nieprzespane noce, tak jak miało to miejsce podczas czytania pierwszej części.

3. Więzień labiryntu, J. Dashner
4. Próba ognia, J. Dashner
5. Lek na śmierć, J. Dashner

Powieść Dashnera została okrzyknięta najlepszą trylogią od czasu Igrzysk śmierci. Po takiej recenzji nie mogłam przejść obojętnie koło tych książek. Ekranizacja pierwszej części wciągnęła mnie niesamowicie, z książkami będzie zapewne tak samo. Jak widać, ciągnie mnie do dystopijnych książek i filmów (dlatego też póki co nie zabieram się za Niezgodną).

6. Ojciec chrzestny, M. Puzo

Wstyd się przyznać: ale nie oglądałam nawet filmu, za co zbieram baty za każdym razem w towarzystwie. Chyba najwyższy czas nadrobić zaległości. Jeżeli styl pisania Puzo nie zmienił się na przestrzeni lat i ta książka jest napisana podobnie jak Rodzina Borgiów, to czuję, że szybko przypadniemy sobie do gustu.

7. Siła nawyku, C. Duhigg

Naszym życiem rządzą nawyki, więc dobrze by było wiedzieć na ich temat jak najwięcej. W sieci przeważają pozytywne recenzje, więc liczę, ze i ja wyniosę coś z tej lektury.

8. Miłość, wolność, samotność, Osho
9. Kreatywność. Uwolnij swoją wewnętrzną moc, Osho
10. Potęga teraźniejszości , E. Tolle

Chyba dotarłam w końcu do tego momentu w swoim życiu, gdzie podświadomie poszukuję duchowości. Te książki zostały mi polecane przez kilka osób, a szczególnie pozycja ostatnia. PS. Proszę nie mylić duchowości z religijnością. To wbrew pozorom dwie zupełnie inne rzeczy ;)